Stereotyp Austriaczki z brodą jest starszy niż Unia Europejska

Z jednej strony od pokoleń funkcjonuje w całej Europie - naprawdę w całej, nie tylko u nas - stereotyp germańskiej kobiety, która jest bardziej męska niż w reszcie świata samce alfa. Z drugiej wielkie zdziwienie i ogólnonarodową histerię wywołuje fakt, że Austriaczka ma brodę.

Można uznać, że każdy pretekst jest dobry do wywołania antyeuropejskich nastrojów. To jedyne wytłumaczenie.



Pływaczki z NRD mówiły basem i wszyscy się z tego śmialiśmy od kołyski. Przaśne żarty mówią też od wieków o niemieckich kobietach jako tych, w których więcej testosteronu niż estrogenu. Byłem w szoku, gdy na słowo "Helga" mężczyźni od Wołgi po Tag chichoczą ze zrozumieniem.

A potem wychodzi Austriaczka z brodą i mówimy, że to kryzys Europy.

Stereotyp Austriaczki z brodą istniał wcześniej niż powstała Unia Europejska.

Poza tym, mamy zaskakującą łatwość w ferowaniu wyroków. Ma brodę. I co z tego? Jeśli chodzi o kobiety, to większym problemem jest dla mnie, że w Afryce w ciągu 10 lat zostanie obrzezanych 30 milionów dziewczynek. To jest ta alternatywa dla złego "euro"? Albo, żeby nie odbiegać tak daleko, większym problemem od baby z brodą jest dla mnie dysproporcja płac pomiędzy kobietami a mężczyznami na tych samych stanowiskach. To z naszego podwórka.

Nade wszystko żenuje mnie tak wielka ogólnonarodowa debata na ten temat. To tylko kiczowaty konkurs, na który warto wysłać kogoś charakterystycznego. My wysłaliśmy charakterystyczne kapanie mleka z ust, oni wysłali babę z brodą. Jedni i drudzy wstrzelili się w ideę kiczowatego konkursu, tylko Austriacy lepiej. Tu nie ma żadnej ideologii. Nawet gender.
Trwa ładowanie komentarzy...